Ile kosztuje audyt dostępności i od czego zależy cena
Większość agencji nie podaje ceny audytu, więc trudno się przygotować do rozmowy. Poniżej moje stawki, co je podnosi, co je obniża i jak sprawdzić, czy oferta konkurencji obejmuje to samo.
Zacznijmy od liczb, bo po to tu jesteś.
Audyt dostępności sklepu: od 1500 zł netto za pakiet do 10 podstron. Każda kolejna podstrona: 150 zł netto. Wdrożenie poprawek rozliczam osobno, godzinowo, 250 zł netto za godzinę, z limitem uzgodnionym przed startem. Bezpłatna analiza wstępna nic nie kosztuje.
Reszta tekstu wyjaśnia, co za tym stoi, żebyś umiał porównać to z ofertą, która widełek nie podaje.
Dlaczego cena zależy od liczby podstron, a nie od liczby produktów
Sklep z pięcioma tysiącami produktów nie ma pięciu tysięcy różnych stron. Ma jeden szablon karty produktu, użyty pięć tysięcy razy. Bariera w tym szablonie jest jedną barierą do opisania i jedną poprawką do wdrożenia, niezależnie od tego, ile razy się pojawia.
Dlatego liczy się liczba różnych ekranów: strona główna, kategoria, karta produktu, koszyk, kolejne kroki kasy, logowanie, rejestracja, formularz kontaktowy, strony informacyjne. Typowy sklep mieści się w dziesięciu, i stąd bierze się pakiet.
Jeśli masz kilka wariantów kasy, osobną ścieżkę B2B albo konfigurator produktu, ekranów jest więcej i cena rośnie o te 150 zł za każdy.
Co jest w cenie
Za pakiet dostajesz:
- testy automatyczne i manualne
- testy z czytnikiem ekranu NVDA i VoiceOver
- sprawdzenie obsługi wyłącznie klawiaturą
- raport PDF z błędami uporządkowanymi według priorytetu
- przy każdej niezgodności: co jest nie tak, dlaczego i kto może to naprawić
- przygotowanie treści deklaracji dostępności
- rozmowę omawiającą wyniki, w standardzie
Dwie pozycje z tej listy warto obejrzeć z bliska, bo to one najczęściej różnią oferty.
„Kto może to naprawić” przy każdej niezgodności. Raport, który mówi tylko „brak opisu alternatywnego, WCAG 1.1.1”, zostawia Cię z pracą domową: musisz dopiero ustalić, czy to poprawisz w panelu, czy potrzebujesz programisty, czy to w ogóle nie leży po Twojej stronie. To jest ta część, która decyduje, czy raport da się wdrożyć.
Testy manualne i z czytnikiem ekranu. Narzędzia automatyczne wyłapują pewien podzbiór błędów i robią to szybko, ale nie powiedzą Ci, czy kolejność czytania w kasie ma sens ani czy komunikat błędu w formularzu w ogóle dotrze do osoby, która nie patrzy na ekran. Audyt złożony wyłącznie z automatu jest tańszy w wykonaniu i to zwykle widać w cenie.
Co podnosi cenę
- Więcej niż dziesięć różnych ekranów. Liczone jak wyżej, 150 zł za każdy kolejny.
- Złożoność sklepu. Konfiguratory, wielokrokowe formularze, logowanie przez zewnętrznego dostawcę i osadzone widgety to więcej ścieżek do przejścia.
- Czas uruchomienia dostępu. Audyt trwa do 7 dni kalendarzowych, ale liczonych od chwili, w której faktycznie dostanę dostęp do sklepu. Jeśli to się przeciąga, przeciąga się wszystko.
Co cenę obniża, i to najbardziej
Zamknięta platforma SaaS zawęża zakres. Kontrolujesz treść, szablon i motyw, ale nie rdzeń systemu, więc część znalezisk i tak trafi do dostawcy zamiast do Ciebie. To nie znaczy, że audyt traci sens: większość barier w sklepie nie leży po stronie backendu. Poprawisz u siebie opisy alternatywne zdjęć produktów i banerów, kontrast kolorów, strukturę nagłówków, etykiety i komunikaty błędów w formularzach, obsługę klawiaturą, widoczny fokus, wielkość celów klikalnych oraz sam proces zakupowy.
W takim wypadku raport dzielę na dwie części: to, co poprawisz u siebie, i to, co trzeba zgłosić dostawcy platformy. Kwotowo wychodzi tak samo, ale wiesz z góry, ile z tego jest w Twoim zasięgu.
Zanim zapłacisz cokolwiek
Bezpłatna analiza jest darmowa i odsyłam ją w ciągu 24 godzin. Sprawdzam w niej kilka kluczowych ekranów: obsługę klawiaturą, formularz kontaktowy i proces zakupu z czytnikiem ekranu. Dostajesz jedną stronę A4 z konkretnymi barierami i informacją, które z nich leżą po stronie Twojej platformy.
To nie jest audyt ani ocena zgodności. To rozeznanie, na podstawie którego decydujesz, czy w ogóle iść dalej.
Reakcja jest za każdym razem podobna i warto ją zapowiedzieć: efekt „aha”. Nie chodzi o to, że klient dowiaduje się o istnieniu problemu, tylko o to, ile błędów wychodzi w tak krótkim czasie i na tak małej próbce ekranów. To zwykle wystarczy, żeby przestać się zastanawiać, czy audyt ma sens.
Jak porównać dwie oferty
Cena sama w sobie niewiele mówi, dopóki nie wiesz, co obejmuje. Trzy pytania, które rozstrzygają najwięcej:
- Czy w zakresie są testy manualne i z czytnikiem ekranu, czy tylko automat? To główna różnica w nakładzie pracy, więc i w cenie. Ostatnim razem, gdy klient porównywał moją ofertę z wyraźnie tańszą, cała różnica sprowadzała się do tego jednego punktu: tamta obejmowała wyłącznie testy automatyczne. Warto o to zapytać wprost, bo w ofercie rzadko stoi to napisane tak dosłownie.
- Czy raport wskazuje przy każdej niezgodności, kto może ją naprawić? Bez tego wdrożenie zaczyna się od kolejnej analizy.
- Czy w cenie jest treść deklaracji dostępności? Deklarację można wystawić dopiero po ocenie, bo opisuje jej wyniki, więc jeśli nie ma jej w zakresie, będzie osobnym kosztem. Wyjaśniam tę kolejność w tekście o różnicy między oceną zgodności a audytem.
Jeszcze jedno o terminie ważności
Raport opisuje stan faktyczny na dzień, w którym powstał. Wszystko, co wdrożysz później, wykracza poza jego zakres. Deklaracja dostępności opisuje ten sam stan, więc po większej zmianie serwisu przestaje być wiarygodna, dopóki jej nie zweryfikujesz.
To nie jest zabieg cennikowy, tylko właściwość dokumentu. Warto uwzględnić to w planach, jeśli akurat szykujesz redesign: audyt tuż przed dużą zmianą opisze sklep, którego za miesiąc nie będzie.
Potrzebujesz tego w praktyce? Audyt dostępności.
Chcesz najpierw uporządkować pojęcia? dostępność cyfrowa od podstaw.